Jak przeżyć w Bratysławie nie lubiąc słowackiej kuchni

29 maja 2019

– I jak sobie radzisz z jedzeniem? – pyta mnie kolega, który wie, że przy całej mojej miłości do Słowacji, uważam, że zjeść tu coś smacznego, to wielkie wyzwanie.

– Jakoś leci, głównie jem pizzę. – odpowiadam zgodnie z prawdą, za to bez szczególnej radości na twarzy.

Codzienne poszukiwanie czegoś, co byłoby warte zjedzenia organizuje mi wyjazd i przysparza znajomym wiele okazji do żartów. Wiedząc, że zbieram słowackie cytaty regularnie pytają či už som hladna ako Čenkovej deti (czy już jestem głodna jak dzieci Čenkovej). To jedno z najpopularniejszych powiedzeń, które weszło do języka słowackiego z literatury. Jest nawiązaniem do powieści Fraňo Kráľa Čenkovej deti – historii bardzo biednej, choć szczęśliwej rodziny, mieszkającej w skromnym domu na skraju lasu. W rodzinie tej panuje ciągły, duży głód, dlatego w potocznej mowie powiedzenie, że jest się głodnym jak oni, oznacza po prostu – bardzo głodnym.

Metodą prób i błędów udało mi się jednak znaleźć kilka miejsc, do których wracam i które mogę polecić. Jeśli więc jesteś kilka dni w Bratysławie, może przyda ci się moja subiektywna lista:

Balans bistro – absolutnie nr 1, niezawodni. Wszystko jest tam wegańskie, pyszne, świeże, lekkie i zdrowe, a do tego w przystępnych cenach. Za ich słodką musztardę zapłaciłabym dużo więcej niż chcą, choć nigdy nie lubiłam musztardy. Czasem są tam tłumy, czasem spokojnie siądziecie – na pewno warto spróbować. Gdzie? Kilka kroków w bok od jednej z głównych ulic w centrum – na Obchodnej trzeba skręcić w Vysoką, a potem zaraz w prawo – ich adres to Živnostenská 2.

Lacinka palacinkáreň – czyli domowe naleśniki na słodko i słono. Miejsce starej daty – kilka białych stolików, mała lada. Ceny – nieporównywalne z żadnym miejscem w tym mieście (naprawdę, za 5 naleśników zapłaciłam 3 euro). Można zjeść na miejscu i wziąć na wynos. Gdzie? Bardzo blisko niezwykłego budynku słowackiego radia publicznego – odwróconej piramidy. Jeśli pójdziecie ją obejrzeć, co polecam, to naleśniki są już za rogiem – Šancova 16. Uwaga – miejsce nieczynne w soboty.

Pán Cakes – a jeho palacinky – drugie miejsce z naleśnikami, mniej oldschoolowe. Wszystko jest bardzo smaczne, ceny przyjazne. Czynne od 7.30 – to czasem cenna wiadomość, centrum Bratysławy budzi się koło 9, więc jeśli potrzebujecie zjeść wcześniej – jak w dym na naleśniki. Znajdują się na trasie z dworca na starówkę, dokładnie na Suché mýto 4.

Roxor – burgerownia na najwyższym poziomie. Produkty najlepszej jakości, wielkie porcje, oryginalne pomysły, własne sosy, bułki wypiekane na miejscu itp. Adres: Šancova 19.

Soupa bistro – wbrew nazwie zjemy tam nie tylko zupy. Każdego dnia przygotowują inne menu. Często są tam kolejki, ale głównie w porze lunchu. Miejsce ekologiczne, chętnie zapakują obiad w przyniesiony pojemnik. Wszystko w bardzo przystępnych cenach. Uwaga – czynne tylko w dni robocze. Adres: Kozia 11, blisko zamku, przy okazji można też pójść kawałek dalej do Artforum po śliczne pocztówki i na dobrą kawę z ciastem.

Šalát Bar Kaša – sałatki i zupy, to przede wszystkim. Lekkie, zdrowe, świeże. Adres: Cintorínska 9, blisko przepięknego parku Medická Záhrada i wielkiego, klimatycznego cmentarza o nazwie Ondrejský cintorin. Polecam wszystkie te trzy miejsca.

Thal– idealne miejsce na śniadanie. Serwują je chyba bez ograniczeń czasowych, bardzo różne – omlety, jajecznice, tosty, grzanki, naleśniki – każdy znajdzie coś, co lubi. Czynne od 7.30, ogromne, bardzo symatyczne miejsce. Adres: Mýtna 48

Urban House – polecam, choć jest w samym środku starego miasta. Pizza tam jest naprawdę świetna. Mam zresztą do nich sentyment – podczas pierwszej wizyty w tym mieście urzekli mnie tym, że układają książki na regale kolorami okładek. Zawsze do nich wracam, również z powodu przemiłej obsługi. Miejsce jest ogromne, zawsze się jakoś zmieścicie, a to też bywa ważne. Adres: Laurinská 14.

U Taliana – włoska restauracja dla miłośników pizzy, makaronu i wina – klasyka, ale wszystko świeże i smaczne. Adres: Krížna 39.

Veg life – resturacja z tych, w których chodzisz z tacką, nakładasz co chcesz (ja oczywiście zawsze biorę po łyżce wszystkiego i tylko za to lubię takie miejsca), ważysz i jesz. Wszystko wege, smaczne i świeże. Miejsce na szybko. Jest kilka punktów, ja byłam na Mýtnej 48.

Na pewno da się znaleźć jeszcze inne fajne miejsca (choć pewnie dalej od centrum) – chętnie je poznam, jeśli znasz! Polecam też podglądanie na instagramie kont @Cojebratislava i @tasty_bratislava – piszą po słowacku, ale na podstawie zdjęć też można coś wybrać 🙂

Na koniec dwie ważne rady: sprawdzaj, czy miejsce, do którego idziesz jest otwarte (nie tylko z tej listy) – często jest tak, że lokale są czynne np. tylko w dni robocze, albo w dziwnych godzinach, tylko w porze lunchu itd. Kilka razy poszłam już odwiedzić jakieś nowe miejsce, ale okazało się, że jest weekend albo wieczór i odbijałam się od zamkniętych drzwi.

Druga rada – miej gotówkę. W zaskakująco wielu miejscach nie da się płacić kartą – cały czas mnie to dziwi, ale takie są fakty.

Do zobaczenia w Bratysławie!

Tekst i zdjęcia: Katarzyna Pilarska

PS. Redakcja Wasza Słowacja.pl absolutnie nie zgadza się z treścią zawartą w powyższym artykule, ponieważ nie rozumiemy, jak można nie lubić kuchni słowackiej. 🙂

Cykl powstaje podczas rezydencji literackiej w Bratysławie, dzięki stypendium przyznanemu przez Fundusz Wyszehradzki.

Leave a reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Go top