Matka też człowiek – rzecz o spektaklu „Ľúbim ťa a dávaj si pozor”

9 maja 2019

Ľúbim ťa a dávaj si pozor to cztery etiudy – zagrane i niezagrane, pokazane w miejscu, które nie jest teatrem. Nie jest to jednak wymyślone na siłę, żeby ograć tę nie teatralną, a domową przestrzeń – to ta przestrzeń daje autorkom możliwość, żeby to co chcą pokazać, pokazać inaczej.

Słowacy mają takie powiedzenie, zaczerpnięte z wiersza Miroslava Válka: Domov sú ruky, na ktorých smieš plakať. Cała fraza brzmi: W domu są ręce, na których możesz płakać. Skryją twoją twarz mokrą od potu i łez, mogą przytulić, ochronić i ogrzać. Przyzwyczailiśmy się przez lata do tej romantycznej wizji – matka jest tą osobą, która dam to wszystko, a kiedy my – dwudziestoparolatki, trzydziestolatki staniemy się matkami, powinnyśmy być właśnie takim wsparciem dla swoich dzieci. Jednocześnie pracując, dbając o dom i relację z partnerem. A rzeczywistość te wszystkie wyobrażenia weryfikuje.

O tym, że macierzyństwo to nie jest droga usłana różami, sama radość i spełnienie, mówi się w ostatnich latach coraz głośniej. Wciąż jednak, żeby to mówić trzeba w sobie znaleźć odwagę. Wciąż są to opinie sprzeczne z ogólnie przyjętym tym, co powinno się uważać. Ľúbim ťa a dávaj si pozor (Kocham cię, uważaj) – przedstawienie otwierające 15. edycję teatralnego Festiwalu Nová dráma/New drama, to spektakl właśnie o tym.

O tym, że co innego się o macierzyństwie słyszy, a co innego potem odczuwa. Oraz o tym, że nie dotyczy to tylko kobiet. Można by więc powiedzieć, że nic odkrywczego i że znowu, ale to nieprawda. Wciąż mówi się na ten temat za mało, a macierzyństwo cały czas uznaje za coś świętego i niezwykle ważnego. Każda kobieta powinna pragnąć dziecka, a potem być dla niego superbohaterką, prawda?

Co to za miejsce?

Búdka 22. Przepiękny domek w okolicy słynnego pomnika radzieckiego Slavin. Charakterystyczne jest w nim to, że góruje nad miastem (choć nie on jeden, bo i wieża telewizyjna Kamzik widoczna jest z wielu miejsc Bratysławy), dlatego trasa w jego okolice, to spacer pionowo pod górę.

Wynagradzają to jednak kameralne uliczki, otoczenie willowych domków, przepiękne widoki, zieleń, zapach kwiatów i towarzystwo głośno śpiewających ptaków.

Za każdym razem przez głowę przebiega myśl: Ach, gdyby tak mieszkać właśnie tu! W jednym z takich wspaniałych, zadbanych domków kryje się przestrzeń dla fundacji i stowarzyszeń zajmujących się m.in. zrównoważonym rozwojem i ekologią. Bluszcz na murze, wielki zielony ogród, piwonie przed wejściem, stoliki z krzesełkami, kamienne schodki. W środku – minimalistyczne wnętrze, drewniane schody, białe ściany, obrazy.

Spektakl zaczyna się przy szatni – nie siadamy, nie ma sceny i widowni, nie ma czwartej ściany, nie ma reflektorów.

Etiudy grane są w konkretnej kolejności, każda w innym miejscu domu, w konwencji zaglądania bohaterkom do mieszkań. Nie musimy ich jednak szukać – bardzo dobrze zostało tu wymyślone przejmowanie widzów przez każdą kolejną aktorkę. Przedstawienia – każde inne. Jedno czytane, bez żadnej gry. Drugie zagrane – ze scenografią, muzyką na żywo, a nawet drugim aktorem. Trzecie – z taśmy, za to obserwujemy wszystko, co kobieta-bohaterka musiała przejść. Czwarte – zagrane absolutnie koncertowo. Treść – wiele twarzy ciąży, porodów, macierzyństwa, relacji. In vitro, wpadka, radość, depresja, samotność. Odkrywcze i nie, ale warte wysłuchania.

Taki to jednak teatr, w którym możesz wziąć krzesło i je ze sobą nosić, możesz cały czas stać albo siedzieć na ziemi, możesz jeść wafelki i pić wódkę ze szklanki (serio), możesz się zaśmiać albo wzruszyć, ale choć możesz to wszystko, to raczej nie wyjdziesz z niego z poczuciem, że był to lekki teatr. Ani z takim, że lekkie jest macierzyństwo.

Nie jest, i ten spektakl tego nie ukrywa. Jak mówi pierwsza z bohaterek: Na temat ciąży wszyscy ukryli przed tobą wszystko. I wracam do początku – część z nas już o tym zdążyła usłyszeć, przeczytać lub dowiedzieć się na własnej skórze, dla części to może być trudne lub szokujące, ale jeśli komuś otworzą się oczy, to na pewno było warto. Panowie miny mieli nietęgie, ale nie, to nie jest spektakl tylko dla kobiet i matek. Choć jest o kobietach i matkach.

tekst: Katarzyna Pilarska

Zdjęcia: Juraj Zmatek

Ľúbim ťa a dávaj si pozor, Divadlo NUDE, reżyseria i dramaturgia: Veronika Malgot i Lýdia Ondrušová, premiera: 11 czerwca 2018

Cykl powstaje podczas rezydencji literackiej w Bratysławie, dzięki stypendium przyznanemu przez Fundusz Wyszehradzki.

Leave a reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Go top