Narty na Wielkiej Raczy

28 listopada 2018

Położony niedaleko granicy polskiej ośrodek narciarski Snowparadise Velká Rača Radnica to jedna z największych i najpopularniejszych stacji u naszych południowych sąsiadów. Z punktu widzenia polskiego narciarza bardzo korzystnie położona – wyciągi znajdują się tutaj (w linii prostej) niecałe 2 km od granicy. Zima zbliża się wielkimi krokami, warto więc zastanowić się, jakie miejsce na narty wybrać na Słowacji.

Ośrodek narciarski, położony powyżej górnych przysiółków sporej kysuckiej wsi Oščadnica, swoją nazwę wziął od szczytu Wielkiej Raczy (1236 m n.p.m.) położonego na granicy Polski i Słowacji. Jest to najwyższy wierzchołek w dość rozległej grupie górskiej, którą w Polsce zwykło się nazywać „workiem raczańskim” (ze względu na kształt granicy), który jest częścią Beskidu Żywieckiego, Słowacy natomiast nazywają go Beskidami Kysuckimi. Trasy narciarskie nie sięgają tu jednak aż tak wysoko – najwyższy punkt ośrodka leży około półtorej kilometra poniżej szczytu i sięga 1048 m n.p.m. Do kompletu informacji można odnotować, że z kolei najniższy punkt ośrodka ma rzędną 639 m n.p.m – daje to w sumie całkiem przyzwoitą różnicę wysokości 410 metrów.

 

Odrobina historii Wielkiej Raczy

Początki zainteresowania narciarzy tą częścią Słowacji sięgają okresu międzywojennego, kiedy w 1926 roku zbudowano na grzbiecie poniżej Wielkiej Raczy schronisko turystyczne. Na pierwsze wyciągi trzeba było poczekać do lat 70., ale prawdziwa rewolucja przyszła dopiero w 2002 roku, kiedy postawiono tutaj pierwszą kanapę – 4-oobowe krzesło na Dedovce. Dwa lata później były tu już trzy koleje, w tym Telemix na Lalikach, mogący przewieźć 2600 osób w godzinę, a długość wszystkich tras wzrosłą do 14 km, czyniąc z Wielkiej Raczy jeden z większych ośrodków narciarskich na Słowacji.

Cały teren ma dość prostą topografię – górne stacje trzech, mniej więcej równoległych do siebie kolei położone są na opadającym na zachód spod Wielkiej Raczy grzbiecie, rozdzielonym trzema dość głębokimi dolinami. Stąd używana czasami, raczej w żartobliwym kontekście nazwa „Trzy Doliny”… Wzdłuż każdej z kolei przebiegają co najmniej dwie trasy, a także łączniki i trawersy – w sumie wspomniane 14 km tras. Cały ośrodek podzielony jest na trzy tereny, których nazwy pojawiają się na oznakowaniach i przy numerach tras – najbardziej na zachodzie (czyli jadąc w górę doliny) znajduje się 4-osobowe krzesło Dedovka, dalej mamy kolejną czwórkę – Marguškę, a na samym końcu – najbliżej szczytu Wielkiej Raczy – Laliky.

Przy dwóch skrajnych kolejach znajdują się parkingi – większy (i nieco bardziej ucywilizowany) znajdziemy przy Dedovce, mniejszy, przy takiej pogodzie jak obecnie – dość błotnisty – na Lalikach. Poruszanie się po całym terenie jest proste i intuicyjne, a ułatwiają to jeszcze dodatkowo tablice ze strzałkami kierującymi do poszczególnych kolei.

Snowparadise – dlaczego warto?

Wielkim atutem Snowparadise, z punktu widzenia polskiego narciarza jest dojazd. Od granicy w Zwardoniu do parkingu na Dedovce jest jedyne 20 km, przy czym droga dojazdowa prowadzi „skrótem” – wąską i dość stromą dróżką przez góry ze Skalitego do Oščadnicy. Po świeżych opadach lepiej pojechać na około przez Czadcę, ale to już wtedy 15 km więcej, jednak droga jest wygodna – prowadzi fragmentem nowej autostrady D3, a potem dolinami prosto do parkingów (po drodze przejeżdża się przez najwyższy obecnie na Słowacji wiadukt – Most Valy liczący 85 metrów wysokości!).

Telemiks na Lalikach jest najdłuższą koleją w ośrodku, pokonuje tez największą różnicę wysokości – łączy bowiem najniższe i najwyższe miejsce w ośrodku. Drogę do góry pokonuje się w niecałe 6 minut, po czym do wybory mamy trzy możliwości – albo zjechać jedną z dwóch tras wzdłuż kolei, albo ruszyć w dół grzbietem w stronę Marguški i Dedovki.

Trasa w dół, przy samym wyciągu (nr 9, a potem nr 10) to bodaj najciekawszy zjazd w ośrodku. Dzieli się na trzy odcinki – górny, stromy, oznakowany na czarno, ale bardzo porównywalny do innych tutejszych tras czerwonych, środkowy to znaczne wypłaszczenie i połączenie z równoległą czerwoną trasą 10, a potem już efektownym, stromym „esem” zjeżdża się w dół do kolei.

Trzy Doliny po słowacku

Na Margušce dwie tamtejsze trasy czerwone – 5 i 6 mają podobne parametry. Tutaj zdecydowanie najdłużej utrzymują się dobre warunki. Trasy są szerokie i otwarte na całej szerokości. Marguška to teren, który najbardziej spodoba się bardziej zaawansowanym narciarzom – są tu, nawet przy takiej pogodzie, świetne warunki do dynamicznej jazdy na krawędziach szerokim i krótkim skrętem.

Na koniec warto odwiedzić Dedovkę – tutaj znajduje się najdłuższe niebieska trasa (nr 1), z której korzystają mniej zaawansowani narciarze i rodziny z dziećmi – jest bardzo szeroka w górnej części, w dole, przy charakterystycznej serpentynie jest nieco stromiej, ale jadąc po zewnętrznej łuków, poradzą sobie i początkujący narciarze. Równolegle do niebieskiej trasy prowadzi czerwona (nr 2), gdzie w dolnym szerokim stromym odcinku można pojeździć trochę dynamiczniej.

Mimo, że ośrodek jest niewielki, jest bardzo urozmaicony i każdy znajdzie tutaj oś dla siebie. Bardzo dobra jest tutaj infrastruktura – pełno knajpek, barów i restauracji na stokach, z nasłonecznionymi tarasami i pięknymi widokami, zwłaszcza w stronę Beskidów Morawsko-Śląskich i Baraniej Góry. Warto więc może zastanowić się, czy zamiast stać w kolejkach, lepiej nimi jeździć. Na przykład na Wielkiej Raczy.

About

Dziennikarz, bloger, narciarz, przewodnik. Człowiek z gór, Krakus z wyboru, Słowak z zamiłowania.

Leave a reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Go top