Tatry Wysokie od schroniska do schroniska

Klasyka wśród wypraw tatrzańskich, czyli wędrówka od schroniska do schroniska. Propozycja dla każdego, idealna dla rodzin z dzieciakami w wieku szkolnym.

Mapa

Na dobry początek jaskinia

Przez Łysą Polanę jedziemy do Tatrzańskiej Kotliny. Naszą wędrówkę po słowackiej części Tatr zaczynamy od jaskini uważanej za najpiękniejszą w tym kraju. Jaskinia Bielska słynie z fantazyjnych stalaktytów i stalagmitów o tajemniczych nazwach: Tułacz, Biała Pani, Głowa Lwa. Przejście całej trasy (pętli) zajmuje około godziny. To dobry (i orzeźwiający) początek wspaniałego tygodnia.

Nad Zielonym Stawem

Po wyjściu z jaskini na parking, idziemy dwieście metrów wzdłuż asfaltówki i skręcamy szlakiem w prawo. Po półtorej godziny dochodzimy do pierwszego schroniska na naszej trasie. To Szarotka (Plesnivec), otwarta kilka lat temu po długiej przerwie. Zatrzymujemy się tutaj na krótko na kubek wspaniale smakującej herbaty ziołowej (bylinkowy czaj) i ruszamy dalej. Idziemy pod murem Tatr Bielskich do Białego Stawu, skąd rozpościera się już widok na otoczenie Doliny Kieżmarskiej. Jeszcze pół godziny i jesteśmy u celu. Schronisko nad Zielonym Stawem.
Pięknie położone jest jednocześnie dobrą bazą wypadową na wędrówki następnego dnia. Jak na pierwszy dzień, wystarczy rozgrzewającego spaceru. Jeszcze ziemne piwo w piwniczce lub na werandzie schroniska, prysznic (tak, tak – w tym schronisku możemy wziąć gorący prysznic) i idziemy spać. Następny dzień jest dużo poważniejszy.

Na Jagnięcy Szczyt

Z samego rana ruszamy na najbliżej nas położony wierzchołek – Jagnięcy Szczyt (2229 m). Po niecałych trzech godzinach (po drodze, pod Przełęczą Kołową – krótki odcinek łańcuchów) możemy podziwiać wyjątkową panoramę: z jednej strony Tatry Bielskie; z drugiej zaś – Kieżmarskie Szczyty, grupa Łomnicy. Schodzimy, krótki odpoczynek, pożegnanie przy schronisku, i znowu w drogę. Czeka nas najdłuższy odcinek na trasie.

Do Łomnickiego Stawu

Najpierw podchodzimy na Rakuską Przełęcz – trudna część trasy, zygzakami, w słońcu, ale za to, do obejrzenia: mała pieczara i wodospad. Z samej przełęczy w trzy minuty można wejść na Rakuską Czubę, skąd mamy widok na Zielony Staw i poranną trasę na Jagnięcy. Schodzimy nad Łomnicki Staw. To dość długie tupanie po dużych głazach, szczególnie męczący odcinek dla dzieci, dla których to praktycznie godzina skakania z kamienia na kamień.

Wizyta u najlepszego z szerpów

Jak można przeczytać w wielu wspomnieniach (choćby w „Przygody ze skałą, dziewczyną i śmiercią”, Jana Alfreda Szczepańskiego) przed wojną był to uroczy zakątek, chętnie odwiedzany przez wspinaczy. Teraz stoją tu obok siebie budynki obserwatorium astronomicznego, hotelu „Encian” i stacji kolejek (końcowa – gondolowej z Tatrzańskiej Łomnicy; początkowa – kabinowej na Łomnicę). Gwar, tłum ludzi – dla wielu wjazd gondolą tutaj to jedyna szansa, by choć raz być tak wysoko w górach. My uciekamy nieco niżej, do Skalnej Chaty. Gospodarzy tam Laco Kulanga, rekordzista wśród tatrzańskich „Szerpów”, czyli nosiczków, którzy na plecach zaopatrują schroniska tatrzańskie. Jednorazowo przeniósł 270 kilogramów.

Idealne miejsce odpoczynku

Po krótkim odpoczynku jeszcze godzinę w dół, do Schroniska Zamkowskiego. Jedna z popularniejszych chat tatrzańskich. Idealny punkt wypoczynkowy dla wszystkich wędrujących w górę Doliny Zimnej Wody, meta zaś dla odwiedzających Wodospady Zimnej Wody (są tylko pół godziny drogi stąd). Doskonała kuchnia, miłe miejsce na nocleg. Wszystkim zawiaduje jedyna chatarka wśród gospodarzy schronisk – Janka Kalincikova. Dla jej serdeczności i uśmiechu warto tutaj wstąpić choć na chwilę. Kobiecą rękę widać w wystroju wnętrza, dobranych kolorystycznie firankach i obrusach na stołach. Po kolacji wszyscy goście częstowani są mocną, gorzką nalewką. Jeśli jesteśmy zmęczeni, proponuje tutaj przenocować (ostatni prysznic na trasie). Jeśli mamy siły, czeka nas jeszcze mamy półtorej godziny, żeby dojść do Schroniska Tery’ego (2015 m).

Chata Tery’ego

Popularną „Terinkę” widzimy prawie przez całą drogę. Mały budyneczek na progu skalnym. To najwyżej położone całoroczne schronisko w całych Tatrach. Chata cieszy się olbrzymią popularnością od zawsze. Taternicy mają stąd blisko na słynną zachodnią ścianę Łomnicy, zerwy Pośredniej Grani, ściany Lodowego i Małego Lodowego. Ci, którzy się nie wspinają, chodzą stąd przez Czerwoną Ławkę do sąsiedniej Doliny Staroleśnej lub przez Lodową Przełęcz do Doliny Jaworowej i dalej na Łysą Polanę. Gdy wyjdziemy wczesnym rankiem, możemy zdobyć dwa „honorne szczyty”, na które nie wiodą oznakowane szlaki – Lodowy i Baranie Rogi; warto wtedy zostać tu na dwa noclegi.

Słynna przełęcz

Po dwóch noclegach idziemy na słynną Czerwoną Ławkę. Na przełęcz o sławie dorównującej naszemu Zawratowi prowadzi prawie dwustumetrowej długości łańcuch. Potem w dół, przez piargi i skalne ścieżki do Zbójnickiej Chaty. Odbudowana kilka lat temu po pożarze z roku 1998 również cieszy się popularnością wśród ludzi gór. Kolejny dzień to przejście dwóch przełęczy: Rohatki i Polskiego Grzebienia. Naszym celem jest najbrzydsze z tutejszych schronisk. Stojący pod Gerlachem Śląski Dom to właściwie hotel górski, ale i doskonała baza startowa na „króla Tatr”. Wynajęty wcześniej przewodnik Horskiej Slużby przychodzi po nas wczesnym rankiem. Niecałe trzy godziny wycieczki przez tak zwaną Wielicką Próbę (ubezpieczenia metalowe od strony Doliny Wielickiej) i jesteśmy na szczycie. Schodzimy w stronę Stawu Batyżowieckiego. Wyprawa nie jest tania, ale w końcu to Gierlach.

Popradzki staw…

Dalsza droga to odpoczynek po zdobyciu najwyższego szczytu Tatr. Idziemy magistralą tatrzańską (łagodnie opadający i wznoszący się szlak) do Schroniska nad Popradzkim Stawem. Przed samym zejściem nad staw (nużąca, spiralna ścieżka) wejście na Osterwę – z niej rozpościera się jedna z najpiękniejszych panoram w tych górach: grań Baszt z górującym Szatanem, Dolina Mięguszowiecka, Mięguszowieckie Szczyty, Rysy, Wysoka…

…i schronisko

Schronisko nad Popradzkim Stawem to odpowiednik naszego Morskiego Oka – można tutaj dotrzeć w godzinę ze Szczyrbskiego Jeziora wygodnym szlakiem lub asfaltową drogą ze stacji kolejki. Nocujemy, by następnego dnia wyruszyć na Rysy. Rano najpierw idziemy na drugą stronę stawu, na Cmentarz Symboliczny pod Osterwą. Wśród drzew, na skałach, znajduje się wiele tablic z nazwiskami ludzi związanych z Tatrami, którzy zginęli w nich albo poza nimi. Najwięcej polskich nazwisk, jedna z najstarszych tablic poświęcona jest Klimkowi Bachledzie.

Najwyżej położone schronisko

Z cmentarza idziemy na Rysy. Na początku szlaku zadaszenie, a pod nimi worki z koksem. Obok tabliczka: każdy, kto wniesie kilkukilogramowy worek, dostanie w schronisku kubek herbaty w podzięce. Dwie i pół godziny wędrówki Doliną Mięguszowiecką, zakosami ścieżek, kilka metrów łańcucha i jesteśmy w najwyżej położonym schronisku w całych Tatrach. Co kilka lat ustawicznie niszczone przez zimowe lawiny, zostało przeniesione nieco w inne, bezpieczniejsze miejsce. Dzisiejsze schronisko jest większe od tego, które pamiętamy z dawnych lat. Ale wciąż jest jednym z tych miejsc, gdzie trzeba być. I znowu decyduje osoba chatara – Victora Beranka. To jeszcze jeden z legendarnych gospodarzy miejscowych schronisk i „Szerpów” tatrzańskich.

I na koniec Rysy

O świcie idziemy szybkim krokiem na Rysy. Ze schroniska to tylko pół godziny łatwego szlaku. Najprzedniejsza panorama – dookoła morze gór, najbliżej oczywiście Ganek i imponująca Galeria Gankowa oraz Wysoka. Nisko, wydaje się na wyciągnięcie ręki, Morskie Oko – to jednak cztery godziny niełatwego szlaku. Po sesji zdjęciowej schodzimy w dół. Pożegnanie z Victorem i powrót do cywilizacji. Nieco ponad trzy godziny drogi do Szczyrbskiego Jeziora lub do przystanku „elektrićki”.

Leave a reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Go top