Muzeum w Kieżmarku – o 35 proc. więcej gości w 2018 roku

W 2018 roku Muzeum w Kieżmarku, którego częścią jest zamek, odwiedziły 62 tysiące turystów, w 2017 było ich 46 tys.

Erika Cintulová, dyrektor muzeum, powiedziała: „W ubiegłym roku zatrudniliśmy więcej przewodników, mogliśmy więc obsłużyć więcej turystów a oni z kolei nie usieli tak długo czekać w kolejkach. Zamek w Kieżmarku po remoncie wygląda wyjątkowo pięknie i przyciąga gości. Ludzi przyciągają organizowane na zamku wystawy dokumentujące historię Słowacji. Wraca zainteresowanie historią Słowacji, pamiątkami historycznymi. Poza Słowakami największa grupę stanowią Polacy, odwiedza nas coraz więcej turystów Izraela, Niemiec i Węgier. Nasz stała ekspozycja w mieszczańskim domu w centrum miasta odwiedziło o 20 proc. więcej gości niż w 2017 roku. Mieliśmy tam 10 wystaw, najważniejsza dotyczyła pierwszej Republiki Czechosłowackiej.”

W 2019 roku planowana jest wystawa „Zaginiona wieć
Ruskinovce” i nowe lapidarium


Tatrzańscy nosicze na liście kulturalnego dziedzictwa Słowacji

Słynni „tatrzańscy szerpowie”, zaopatrujący schroniska w Tatrach Wysokich zostali wpisani na listę kulturalnego dziedzictwa Słowacji, to pierwszy krok na drodze ku liście światowego dziedzictwa UNESCO.

Štefan Bačkor, jeden z nosiczy, powiedział: „Nie mamy żadnych informacji, że w jakimś miejscu na świecie zachowało się zaopatrywanie schronisk w górskich w takiej tradycyjnej formie. Według nas – jesteśmy jedyni. Przyznam jednak, że nie wiem nam zapis na liście kulturalnego dziedzictwa – może dzięki temu będziemy chronieni, jak kozica i świstak.”

Więcej o szerpach tatrzańskich: TUTAJ

 

 


Jutro otwarcie czarnej trasy z Łomnickiego Siodła

Najwyżej na Słowacji położona trasa narciarska – z Łomnickiego Siodła nad Łomnicki Staw – będzie otwarta od jutra. Na stoku leży 1,5 metra śniegu i panują świetne warunki do zjazdów.

Czarna trasa ma długość1240 metrów
a punkt startowy znajduje się na Łomnickim Siodle na wysokości 2190 metrów.
Wjechać tam możemy kanapą znad Łomnickiego Stawu, dokąd dojeżdża kolejka
gondolowa z Tatrzańskiej Łomnicy.

Od soboty narciarze będą
mogli zjeżdżać z Łomnickiego Siodła długą na 5,5km trasąażdo samej Tatrzańskiej
Łomnicy.

Ján Kozubík, kierownik w Tatry Mountain Resorts, odpowiedzialny za naśnieżanie i ratrakowanie tras, powiedział: „Trasa zjazdowa z Łomnickiego Siodła jest w bardzo dobrym stanie.  W tym roku wszystko na sprzyjało: opady śniegu, temperatury. Wiadomo, że na tym stoku liczy się głównie naturalny śnieg.  Stok jest specyficzny i przygotowanie jest specyficzne. W eksponowanym terenie nachylenie przekracza miejscami 40 stopni. Ratrak pracuje podczepiony do liny o kilometrowej długości zakotwiczonej na przełęczy. W historii najwcześniejszą datą otwarcia tej trasy był 20 listopada. Zdarzyło się to jeszcze w latach 80. ubiegłego roku.”

Otwarcie trasy z Łomnickiego Jeziora oznacza, że w
Tatrzańskiej Łomnicy są już czynne wszystkie stoki


Bachledka Ski&Sun – będzie widok z tarasu kawiarni

Niewidoczna z oddali, przestronna wewnątrz, funkcjonalna  nie naruszająca równowagi w przyrodzie – taka będzie nowa kawiarnia na Spiskiej Magurze.

Przy górnej stacji kolejki gondolowej, której budowa dobiega końca (czytaj TUTAJ) , w miejscu, gdzie o każdej porze panuje największy ruch powstaje nowa restauracja.

Martina Múdra specjalistka od marketingu w Bachledka Ski&Sun, powiedziała: „Stacja narciarska już od dawna potrzebuje zwiększenia liczby miejsc gastronomicznych, toalet i miejsc do wypoczynku po nartach lub po wędrówce. Dotychczasowo działające na grzebieniu punkty gastronomiczne w szczycie sezonu nie spełniały już swojej roli. Cieszymy się, że nowa budowa zaspokoi wszystkie potrzeby turystów a jednocześnie będzie estetycznym elementem krajobrazu.”

Budynek został tak zaprojektowany, by był ekologiczny, współgrał z otoczeniem i zapewnił widok na Tatry Bielskie. Ochrona przyrody i funkcjonalność w jednym. Ma meśc panoramiczny taras dla 190 osób, sklep z pamiątkami regionalnymi specjałami oraz kawiarnię z barem. Będzie także kącik dla małych dzieci i restauracja przyjazna rodzinom z dziećmi. Budynek będzie stał tuz obok wejścia na Szlak nad koronami drzew (czytaj TUTAJ) będzie również udostępniony niepełnosprawnym. Otwarcie planowane jest na końcówkę tego roku.


Dolina Bachledowa - gondolka ruszy w tym sezonie

Już w tym sezonie narciarskim tylko 7 minut będzie trwała jazda kolejka gondolową na wierzchołek Spiskiej Magury w Bachledowej Dolinie na Słowacji. Nowe 10-osobowe wagoniki zastąpią stary, 30-letni wyciąg krzesełkowy (3-osobowa kanapa).

To dobra wiadomość nie tylko dla narciarzy, ale i dla wszystkich, którzy chcą przespacerować się Szlakiem nad drzewami.

Producentem kolejki jest Leitner, firma znana z kolejek w górach całego świata. Kolejka gondolowa będzie przewozić 1 734 osoby na godzinę. Jazda poprzednim wyciągiem trwała 20-25 minut i była, zwłaszcza zimą, mniej komfortowa. Całkowita długość trasy kolejki to 1 518 metrów.

Martina Mudra, szefowa marketingu stacji Bachledka Ski&Sun, powiedziała: „Wierzymy, że nowa kolejka ucieszy wszystkich naszych klientów, którzy o każdej porze roku będą mogli teraz bezpiecznie i komfortowo dostać się na wierzchołek. Dzięki szybszej kolejce więcej narciarzy będzie mogło korzystać z tras w trzech dolinach: Bachledowej, Jeziersku i Frankowej a więcej turystów spacerować po Ścieżce nad drzewami. Cieszy nas szczególnie, że dzięki gondolce zwiększy się płynność na trasach narciarskich, skończą się kolejki oczekujących na wyjazd na górę.

www.bachledka.sk


Pensjonat nad brzegiem Dunajca

Szum Dunajca płynącego kilka metrów ode mnie, widok na pobliskie Pieniny, na talerzu najlepszy pstrąg, jakiego jadłem – pensjonat Pltnik to idealne miejsce na odpoczynek przed lub po spływie tratwami.

Znają to miejsce prawie wszyscy uczestnicy słowackiej wersji spływu Dunajcem. Stąd się właśnie (a także spod Czerwonego Klasztoru) on zaczyna. I to oczywiście największa atrakcja pobytu tutaj.

Przystań przy pensjonacie

Jednak to nie tylko punkt startowy spływu. To doskonałe miejsce na założenie bazy na kilkudniowy wypoczynek w Pieninach.

Jednym z atutów jest położenie. Do Czerwonego Klasztoru (czytaj TUTAJ) może przejść się spacerkiem, podobnie do uzdrowiska Śmierdzionka (czytaj TUTAJ). Tylko 18 kilometrów dzieli nas od Bachleski – Szlaku nad drzewami (czytaj TUTAJ). Nieco dalej jest do Jaskini Bielskiej (25 km) lub w Tatry Wysokie. A jako że granice nic obecnie nie znaczą, 5 kilometrów stąd możemy wybrać się do polskiego zamku w Niedzicy.

Baza noclegowa to pensjonat Pltnik (50 miejsc w 2-osobowych pokojach + 14 przystawek), 3 drewniane chatki (3 x 8 łóżek w 3 pokojach), Camping Dunajec ze 150 miejscami.

Goście mają do dyspozycji restaurację z 55 miejscami, ogródek tuż nad Dunajcem z 45 miejscami, kolibę na brzegu Dunajca dla 80 osób  grillowsko dla 76 osób. Jest tutaj także centrum wellness, plac zabaw dla dzieci, boiska (oświetlone), wypożyczalnia sprzętu sportowego.

8-osobowe chatki drewniane

Niedługo powstanie tutaj kompleks basenów - pływackiego, relaksacyjnego i dziecięcego – a także trzy nowe chatki drewniane

Wśród gości przeważają oczywiście Słowacy. Na pozostałych miejscach znajdują się Czesi, Węgrzy, Polacy, Austriacy, Niemcy. Dla polskich turystów jest możliwość płacenia w złotówkach, dla grup polskich proponowane są zniżki.

Niezależnie od pogody Pltnik godny jest polecenia przynajmniej z jednego powodu – wyśmienitej kuchni.  Wszystkie dania są regionalne, robione według tradycyjnych receptur. A pstrąg tutejszy – jak już wspomniałem – wart oddzielnej wizyty, palce lizać.

Pensjonat Pltnik wpiszcie sobie do miejsc na Słowacji, w których warto się zatrzymać.

www.penzionpltnik.sk


Skrzydlaty mnich nad Trzema Koronami

Był zielarzem, aptekarzem, lekarzem, ale zasłynął swoimi lotami na Pieninami. Brat Cyprian to najsłynniejszy z mieszkańców w historii Czerwonego Klasztoru.

Około roku 1756 do Czerwonego Klasztoru w Pieninach przybył brat Cyprian. Jego zamiłowanie do botaniki zaowocowało wkrótce powstaniem zielnika, w którym opisał ponad 280 roślin z Tatr i Pienin. Obecnie zielnik ten, uznawany za najstarszy zachowany zielnik z roślinnością tatrzańską znajduje się w Muzeum Narodowym w Bratysławie.

Wykształcony we Wrocławiu brat Cyprian (w życiu cywilnym – Frantz Ignatz Jaschke) pełnił również w klasztorze role aptekarza i lekarza a także opiekuna rannych ptaków. Jak głosi legenda, właśnie podpatrując opatrywane ptaki zapragnął sam wzbić się w powietrze. Bał się zrealizować swoje marzenie, by nie obrazić Boga. Dopiero, gdy we śnie przyszedł do niego anioł (w rzeczywistości diabeł przebrany za anioła) zachęcając go do latania, skonstruował skrzydła. Pewnej nocy poleciał na naich aż na szczyt Trzech Koron i sfrunął z powrotem na dziedziniec klasztoru.

Latanie spodobało mu się i zaczął latać nad okolicą coraz częściej. Tym razem we śnie odwiedzili go dwaj prawdziwi aniołowie ostrzegając przed dalszym lataniem i każąc spalić skrzydła. Nie posłuchał ich i poleciał aż w Tatry. Gdy przelatywał nad Morskim Okiem strzelił w niego piorun zamieniając go w skałę – Mnich nad Morskim Okiem.

Brat Cyprian stał się bohaterem filmu w koprodukcji słowacko – polskiej „Latający mnich i tajemnica da Vinci z 2010 roku.

Sam Czerwony Klasztor założony został w 1319 roku przez Kokosza Berzeviczego, jako przeprosiny za popełnione przez niego morderstwo. Mieściła się tutaj wieś Lechnica, i część jej Kokosz podarował zakonowi kartuzów z Klasztoriska w Słowackim Raju. W 1360 roku zbudowano budynki z kamienia i cegły. Czerwone ściany ceglane nadały klasztorowi popularną i funkcjonującą do dzisiaj nazwę. Klasztor szybko się bogacił - otrzymał on m.in. prawo do połowu ryb na obu brzegach Dunajca, młyn na polskiej stronie oraz kontyngent soli z Wieliczki.

W latach 1431-33 klasztor został zniszczony przez husytów, zakonnicy wrócili do niego dopieo po 30 latach. Zbudowali m.in. nowy refektarz a także mur obronny. W 1563 kartuzi przenieśli się do Polski a klasztor stał przez ponad 130 lat pusty. W 1699 biskup Nitry kupił zabudowania i przekazał kamedułom, którzy wzięli w posiadanie Czerwony Klasztor w 1711. To za ich czasów w klasztorze pojawił się brat Cyprian.

W roku 1782 zakon został rozwiązany przez cesarza Józefa II, bibliotekę przeniesiono do Pesztu, wyposażenie do Muszyny a budynki w 1820 roku otrzymał greckokatolicki biskup z Preszowa.

Po pożarze w 1907 roku budynki przejęło państwo i urządziło tutaj schronisko turystyczne a potem siedzibę Pienińskiego Parku Narodowego. Między 1956 a 1974 klasztor remontowano i później utworzono tutaj muzeum. Obecnie w części budynków znajduje się także restauracja, pokoje dla turystów, sklepik z pamiątkami. Bezpłatnie można wejść na pierwszy dziedziniec.

Najbardziej okazałym budynkiem kompleksu jest gotycki Kościół Św. Antoniego z końca XIV wieku, który został w znacznej mierze zrekonstruowany w stylu barokowym. Kościół jest jednonawowy, halowy długi na 35 metrów.

Po wschodniej stronie stali ojcowie, po środku – bracia, zas po stronie zachodnie – laicy, dla których było osobne wejście.

Sala kapitulna klasztoru posiada zachowane sklepienie sieciowe, zachowały się także fragmenty malowideł z 1520 roku.

Z eremów, które kiedyś istniały w obrębie klasztoru pozostały tylko kamienne resztki.

Ceny biletów:

Dzieci do 6 roku życia – darmo

Dorośli – 6 euro

Rodzinny – 7 euro


Spacer nad czubkami świerków

Tylko 40 kilometrów od Zakopanego, na znanym z zimowych tras grzebiecie Spiskiej Magury, można przespacerować się ponad najwyższymi w okolicy drzewami.

Drewniana ściażka nad koronami świerków w ośrodku Bachledka Ski&Sun, to prawdziwy przebój turystyczny ostatnich sezonów.

Wytyczona na szczycie wzgórza (ponad górną stacją kolejki gondolowej) ścieżka ma długość 603 metrów i prowadzi lekki zygzakiem od bramki biletowej do wieży widokowej. Po tej ostatniej idziemy podejściem-ślimakiem jeszcze kilka minut. W najwyższym miejscu drewniany szlak znajduje się na wysokości 24 metrów nad ziemią. Żeby postawić system kładek tak wysoko sprowadzono ze Szwecji pond 40-metrowe pnie drzew. Umocowano je w fundamentach i wzmocniono specjalnymi kotwami zabezpieczającymi konstrukcję przed osuwaniem się. W ładną pogodę już z drewnianej trasy widoki są niezapomniane. Nie dość, że pod nami, prawie na wyciągnięcie ręki rosną wspaniałe świerki, to kilka kilometrów od nas widnieją Tatry Bielskie.

Z wieży widokowej wysokiej na 32 metry przy dobrej pogodzie widać Pieniny z Trzema Koronami i Tatry Wysokie. Trwają niestety wciąż prace nad zjeżdżalnią, o długości 67 metrów którą już niedługo będzie można zjeżdżać z wieży. Na razie więc wchodzimy i schodzimy tą samą drogą.

Na samej ścieżce rozmieszczono tablice informujące, jakie ptaki i zwierzęta żyją poniżej nas. Jest też kilka miejsc z „pułapkami”, tzw. Punktów adrenaliny. To przeszkody wykonane z myślą głównie o dzieciach, ale przechodzą je wszyscy. Są bezpieczne, ale urozmaicają spacer (obok można przejść normalną drogą).

Najwięcej emocji jednak czeka nas na wieży widokowej. To siatka zawieszona nad „studnią” wieży. Stojąc na siatce mamy pod sobą 32 metry powietrza.

Cenny biletów:

Osoba dorosła – 9 Eur,

Dziecko (3-14l) – 7 Eur,

Bilet rodzinny (2+2) – 22 Eur

http://chodnikkorunamistromov.sk/pl/

www.bachledka.sk

 

 


Odrodzenie uzdrowiska

Niby działa od pięciu lat, ale tak naprawdę historia uzdrowiska Śmierdzonka w Czerwonym Klasztorze w Pieninach liczy już dwieście lat. Niestety w historii tej kilkudziesięcioletnia przerwa.

Śmierdzonka (Smerdžonka) to część znanej pienińskiej miejscowości Czerwony Klasztor nad Dunajcem. Do 1948 była samodzielną miejscowością.

W XIV wieku kartuzi stosowali jako pierwsi lecznicze właściwości miejscowych źródeł. Nazwa uzdrowiska pochodzi oczywiście od zapachu siarkowej wody mineralnej, której dwa źródła tutaj biją.

W XIX wieku Śmierdzonka była często odwiedzana przez kuracjuszy pobliskiej Szczawnicy. Dla nich to wybudowano pierwsze łazienki (w stodole młynarza) a następnie domy kąpielowe. W 1881 roku postawiono hotel i 12 łazienek. Niestety już siedem lat później uzdrowisko było mocni zaniedbane. W latach 20. XX wieku odżyło, ale po II wojnie światowej zostało praktycznie zlikwidowane (zamieniono je na dom wypoczynkowy).

Stan zawieszenia trwał 60 lat i w pierwszej dekadzie XXI wieku rozpoczęto renowację uzdrowiska. W styczniu 2013 roku ponownie je otwarto a nowy właściciel, Ján Korčák wxiąz je rozbudowuje. Uzdrowisko przyjmuje zarówno pacjentów z chorobami skór na leczenie, jak i gości na pobyty wypoczynkowe.

W Śmierdzonce leczone są m.in. łuszczyca, egzema, dermatozy. Z właściwości wód korzystają także pacjenci z chorobami neurologicznymi czy układu ruchu.

Można skorzystać z kąpieli wannowych, masaży, saun z terapią solną, tlenoterapii.

www. kupelecks.sk

 


Powódź w Tatrach Wysokich

Ostatnie ulewne deszcze poniszczyły i uszkodziły wiele szlaków w słowackiej części Tatr Wysokich. Oto ostatnie wiadomości podane przez Horską Slużbę.

Zniszczona został droga w Dolinie Jaworowej oraz most przy hotelu Pemon prowadzący do Doliny. Uszkodzone zostały mostki w Dolinie Cichej i Dolinie Koprowej.

Dzisiaj po południu zamknięte były następujące szlaki:

Dolina Białej Wodu od Łysej Polany do podejścia pod Polski Grzebień

Dolina Jaworowa

Odcinek Magistrali Tatrzańskiej między Hrebienokiem a Schroniskiem Zamkowskiego

Tutaj był mostek prowadzący do Schroniska Zamkowskiego (fot: Naj Denka)

Dolina Staroleśna

Żołty szlak z Tatrzańskiej Leśnej do Wodospadów Zimnej Wody.

Wodospad Zimenj Wody (fot: Ján Blaško)