Chwila w Raju

13 kwietnia 2018

Wystarczy niecała godzina jazdy od granicy z Polską, by znaleźć się w raju. Co prawda tylko w Słowackim Raju, ale któż nie chciałby znaleźć się w raju choćby na kilka godzin.

A właśnie do Słowackiego Raju możemy wybrać się nawet na kilka godzin. Trasy są na tyle zróżnicowane i na tyle ciekawe, że każdy znajdzie coś dla siebie.

Oczywiście, w raju warto byłoby być jak najdłużej. Idealnie byłoby więc przyjechać do Słowackiego Raju na tydzień, dwa. Ale by go posmakować możemy wybrać się chociaż na jeden dzień. Słowacki Raj jest na tyle blisko Tatr Wysokich i Pienin, że wypoczywając tam, można do niego wsykoczyć w odwiedziny.

Tym razem proponuję szlak prowadzący wąwozem Sucha Bela. Jako bazą wypadową wybrałem Podlesok. Tuz obok kempingu znajduje się początek szlaku.

To najchętniej chyba latem odwiedzane miejsce w Słowackim Raju. Wąwóz ma prawie cztery kilometry długości, pokonujemy przewyższenie czterystu metrów – startujemy na wysokości 550 metrów, meta jest na wysokości 950 metrów.

Początek łatwy i malowniczy. Gdy nie ma za dużo wody, kładki i mostki wydają się niepotrzebne. Wiosna, już po kilku minutach marszu zobaczymy pierwsze zachowane płaty śniegu i nawisy lodowe. Pierwsze trudne miejsce pojawia się mniej więcej po kwadransie – to Misowe wodospady. Tutaj tez po raz pierwszy spotykamy charakterystyczne dla Słowackiego Raju udogodnienia. Na trasie będzie ich dużo więcej: drabinek metalowych lub drewnianych, ażurowych platform metalowych, mostków i kładek, łańcuchów.

Po tym pierwszym wspomnianym egzaminie naszych umiejętności, szlak łagodnieje, ale za staje się bardziej wąski. Wielokrotnie skaczemy po kamieniach, belkach, bo potok wypełnia całą szerokość wąwozu – nie da iść po brzegach, bo brzegów po prostu nie ma.

Po pewnym czasie dochodzimy do najwęższego miejsca na szlaku – Rokliny. Z kolei Wodospad Okienkowy, to chyba najefektowniejsze miejsca Suchej Beli. Najpierw pokonujemy stopnie tuż przy skale, przechodzimy przez skalne okno.

Potem szerszym wąwozem dochodzimy do Korytowego Wodospadu, ten pokonujemy z pomocą kolejnej drabinki. Po prawej widnieje Boczny Wodospad.

Dalej czekają nas Kaskady, które przechodzimy z pomocą platform i klamr metalowych zatopionych w skale. Jeśli damy sobie radę bez marudzenia z półgodzinnym dreptaniem po drewnianych i metalowych kładkach i drabinkach, możemy uznać, że najtrudniejszy odcinek mamy za sobą.

Potem szlak wyraźnie łagodniej, chociaż wciąż prowadzi do góry. Po kwadransie tęsknimy za drabinkami, bo człapanie po błotnej, śliskiej ścieżce zaczyna nużyć.

Szlak zielony, którym szliśmy w wąwozie doprowadza nas do leśnej drogi i skrzyżowania  szlaków na Suchej Beli (959 m). Jeśli skręcimy w lewo, po godzinie spaceru dojdziemy do polany Klasztorisko, z niej rozpościera się rozległa panorama na niedalekie Tatry Wysokie. Można zwiedzić ruiny dawnego klasztoru Kartuzów i zjeść w restauracji z tarasem.

Na polanie tej w roku 124 roku podczas najazdu Tatarów, schronili się mieszkańcy wsi i miasteczek Spiszu. Od tej pory miejsce nazywane było Skałą Schronienia. W 1299 roku Kartuzi rozpoczęli tutaj budowę klasztoru, pierwsi jego mieszkańcy wprowadzili się w 1307 roku. Po dwóch wiekach zakonnicy przenieśli się do Czerwonego Klasztoru w Pieninach.

UWAGA: Szlak wąwozem Sucha Bela jest jednokierunkowy, możemy nim wędrować tylko odm Podlesoka w górę.

Bilet wstępu – 1,5 euro (dorośli), 0,5 euro (dzieci w wieku 6-15 lat), dzieci do 6 roku i dorośli powyżej 62 roku – za darmo

www.slovenskyraj.sk

About

Słowacja to pół jego życia. Był tam ze 140 razy i co roku wraca. Namówi do wyjazdu każdego, kto stanie na jego drodze.

Leave a reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Go top