Zamek na czerwonej skale

Dziedziniec Zamku Czerwony kamień/fot. AG

Czerwony Kamień to jeden z nielicznych zamków na Słowacji, który nigdy nie został poważnie zniszczony ani splądrowany. Nawet komuniści przejmując zamek w 1945 roku nie rozkradli wyposażenia, dzieł sztuki i mebli, co więcej – utworzyli tutaj muzeum.

Swą nazwę zamek zawdzięcza skale na które został zbudowany, to kwarcyt, w którego skład wchodzą tlenki żelaza nadające skale czerwony kolor.
Zamek należy do jednych z większych budowli tego typu na Słowacji, ale pod względem bogactwa wnętrz o kilka klas wyprzedza na przykład odległy o kilkadziesiąt kilometrów zamek w Bratysławie. Wnętrza bratysławskiego zamku są przeraźliwie puste, zaś w Czerwonym Kamieniu zachowało się pełne i – co ważne – oryginalne wyposażenie większości komnat.
Na zwiedzanie zamku warto sobie zarezerwować 1,5-2 godziny. Spacer po tak zwanej „długiej pętli” trwa 1,5 godziny, resztę zostawmy sobie na oglądanie dziedzińca i murów zewnętrznych.

Tablica informacyjna na podzamczu/fot. AG

Pierwsze wzmianki o budowie zamku pochodzą z ok. 1230 roku, kiedy warownię wzniesiono na polecenie królowej Konstancji, wdowy po królu czeskim Przemyśle Ottakrze I. Po kilku zmianach właścicieli zamek przejęła rodzina Fuggerów. Gałęzią tej rodziny był warszawski ród Fukierów, właściciele kamienicy na Rynku Starego Miasta.

Berlinka/fot. AG

Zwiedzanie rozpoczyna się od holu wejściowego. W nim samym uwagę zwraca kareta – ostatni powóz – berlinka – pamiętający właścicieli zamku. Kareta pochodzi z 1800 roku i zdobiona jest herbem Fuggerów – jeleniem i kołem złamanym. Z holu możemy zajrzeć (ale nie wejść do dwóch pomieszczeń.

Apteka Złoty Orzeł/fot. AG

Jedno z nich to apteka „Złoty orzeł” została założona w 1676 roku a znajdujące się w niej obecnie meble pochodzą z XVIII wieku. Po drugiej stronie holu znajduje się Sala terrena – sala ze sztucznymi skałami, niegdyś czynną fontanną i sufitem zdobionym freskami. Obecnie to sala koncertowa.

Sala terrena/fot. AG

Szeroki schodami wchodzimy na pierwsze piętro. Nad nami wisi galeria obrazów przedstawiających oficerów pułku huzarów założonego w XVIII wieku przez ówczesnego pana na zamku, Rudolfa Palffy’ego. Możemy tutaj obejrzeć portrety rodzinne, skrzynie rodowe oraz sanie z lipowego pozłoconego drewna.

Fresk w jednej z sal renesansowych/fot. AG

Pierwsze dwie komnaty zamkowe urządzono w stylu renesansowym. Na sufitach obu widnieją freski autorstwa Corpofora Tencali – w pierwszej przedstawiający scenę ze Starego Testamentu, w drugiej – z Księgi Rodzaju. W Sali pierwszej na suficie przedstawione są także cztery postacie alegoryczne: bogactwo, godność, potęga i wolność. W siedlisku krzesła ukryta jest skrzynka, w której właściciel mógł chować kosztowności. W drugiej sali uwag zwraca piec narożny w ulubionym kolorze rodziny Palffy – zielonym.

Piec w sali renesansowej/fot. AG

W salonie empirowym (na suficie kolejny fresk) możemy obejrzeć łóżko. Dzięki wysokim czołom wygląda na krótsze niż jest w rzeczywistości – 2 metry. Wszystkie meble wykonane w późnym syku empire pochodzą z Rosji.

Łóżko długie na 2 metry/fot. AG

Następne dwa pomieszczenia mieszczą kolekcję broni, głównie zgromadzonej w XVIII wieku przez Rudolfa Palffy’ego. Drugie w kolejności pomieszczenie mieści się w bastionie zachodnim, niegdyś była to otwarta, nie pokryta dachem kondygnacja bastionu, dach dodano dopiero w XIX wieku.

Kolekcja broni/fot. AG

Kolejne komnaty to pokój narożny z meblami barokowymi (m.in. podwójnym łóżkiem) oraz pozostałością tzw. suchej toalety, z której nieczystości wpadały do fosy.

Fragment stołu/fot. AG

Przez mały buduar przechodzimy do sypialni męskiej, które sufi zdobi fresk ze sceną śmierci Kleopatry. Najważniejszym meble – jak to w sypialni – jest bogato złocone łoże.

Fresk ze śmiercią Kleopatry/fot. AG

W sąsiednim Salonie Różowym dominuje kominek z różowego marmuru. Na suficie kolejny fresk – Kadmos sadzący zęby smoka (z zębów wyrośli olbrzymi). Ten sam mityczny bohater znajduje się na fresku w sypialni damskiej – tutaj walczy ze smokiem.

Łoże z złoceniami/fot. AG

Pojedyncze łóżko z miedzianym podgrzewaczem i drewniana sekretera zamieniająca się po otwarciu drzwiczek w ołtarzyk.
Prze trzy mniejsze saloniki przechodzimy do największej komnaty w zamku – Sali Rycerskiej – jedynej też z oknami wychodzącymi na dwie strony. Po środku stoi stół z krzesłami lombardzkimi, nad skrzyniami stojącymi pod ścianą wisi herb rodziny Palffy – Maryję Pannę-patronkę Węgier, broń, żołnierza stojącego na głowie Turka. Na ścianach wiszą także portrety największych wrogów ówczesnych Węgrów – sułtana Sulejmana II (zwyciężył pod Mohaczem) i jego wnuka Murada III. Nad wejściem do biblioteki powieszono wizerunek ostatniego z rodu Palffy – Wojciecha zmarłego bezdzietnie w 1924 roku.

Sala Rycerska/fot. AG

Do wspomnianej biblioteki z Sali Rycerskiej możemy jedynie zajrzeć. I tak najcenniejsze książki ze zbioru liczącego niegdyś 14 tysięcy woluminów przeniesiono przed laty do Biblioteki Narodowej w Bratysławie. W Czerwonym Kamieniu zostało około 1,5 tysiąca.
Wejść za to możemy do kaplicy zamkowej. Niewielka, ale gustownie ozdobiona freskami przedstawiającymi czterech apostołów i sceny z życia Marii Panny. Ciekawostką jest ołtarz wyglądający na marmurowy, choć w rzeczywistości wykonany z drewna.

Kaplica zamkowa/fot. AG

Sala Rycerska sąsiaduje z jadalnią. Drewno dokładane do kominka w pierwszej komnacie ogrzewała kominek w drugiej. W jadalni zachowała się oryginalna posadzka, znajduje się tutaj też część dawnej zastawy wykonanej w fabryce w manufakturze porcelany w Holiku.
Kolejne komnaty to salon zielony z meblami empirowymi, gabinet orientalny, salon rokokowy z oryginalną drewnianą okładziną ścian, salon złoty.

Zagłębienia w blacie służyły do trzymania monet/fot. AG

W jednym z kolejnych saloników – męskim – w blacie niskiego stolika zachowały się zagłębienia na monety. Z kolei komoda stojąca po drugiej stronie pokoju mieści szufladę na nocnik.

W dolnej szufladzie komody przechowywano nocnik/fot. AG

Trzy kolejne pokoje poświęcone są stylowi secesji. W drugim zwraca uwagę fotografia cesarzowej Sisi, w trzecim meble wykonane według projektu sławnego słowackiego architekta Duszana Jurkowicza.

Górna część piwnic zamkowych/fot. AG

Dlaczego warto wybrać dłuższą wersję zwiedzania? Bo ona zaprowadzi nas do piwnic. Pierwotnie przeznaczonych na składowanie miedzi, ale kiedy ukończono ich budowę, zakończyła się również przygoda rodziny Fuggerów z handlem tym metalem. W podziemiach magazynowano więc wino z okolicznych winnic. W piwnicach można zobaczyć między innym fragment czerwonej skały, której budowla zawdzięcza nazwę oraz studnię o głębokości 130 metrów. Najbardziej imponująca jest największa w Europie środkowej hala piwniczna o długości 72 metrów. Dla kinomanów ciekawostką są kraty w otworach strzelniczych piwnic pod bastionem zachodnim. Część z nich jest drewniana, żadne nie są oryginalne – wszystkie zamontowano tutaj w 2003 roku podczas kręcenia mini-serialu Frankenstein.
Na dziedzińcu zamkowym możemy odpocząć w kafejce (tuż obok jest kasa biletowa)

Bilet wstępu – długa trasa = 7 euro, krótka – 6 euro

http://hradcervenykamen.sk/

Fotografia Sisi w saloniku secesyjnym/fot. AG
Jeden z salonów zamkowych/fot. AG
Sofa w przedpokoju zamkowym/fot. AG
Salonik secesyjny/fot. AG
Jadalnia/fot. AG
Jadalnia/fot. AG
Salon różowy/fot. AG
Pojedyncze łóżko w sypialni damskiej/fo. AG
Jedna z komnat zamkowych/fot. AG
Salonik zielony/fot. AG