Zamek Orawski – cud architektury, cud natury

Jadąc główną drogą z Chyżnego w stronę Dolnego Kubina, tuż przed tym ruchliwym miasteczkiem przyciąga uwagę stercząca w górę na ponad 112 metrów skała, na której rozłożyły się zabudowania wspaniałej warowni. To Zamek Orawski – jeden z najpiękniejszych zamków nie tylko na Słowacji, ale w naszej części Europy. Nazywany z z węgierska zwany Árvavár, jest największą atrakcją wśród zabytków Orawy. U jego stóp przycupnęła wieś Orawskie Podzamcze (Oravský Podzámok) – najstarsza miejscowość regionu.

Zamek Orawski – cud natury

Dolina Orawy kluczy i wije się pomiędzy zielonymi stożkami gór, co jakiś czas obrywającymi się pionowymi skałami prosto do nurtu rzeki. Od wieków stanowiła jeden z ważniejszych szlaków handlowych i militarnych, przecinających Karpaty z południa na północ. Stercząca wprost z dna doliny skała, której gładka, a miejscami przewieszona ściana wydaje się nie do zdobycia, od dawna musiała przyciągać uwagę podróżnych. Jest doprawdy wyjątkowa – inne skały opadają ku rzece na jedną stronę, ta natomiast sterczy niczym potężna iglica, ze wszystkich stron obcięta pionowymi ścianami.

Skała zamkowa jest częścią Pienińskiego Pasa Skałkowego, który ciągnie się wzdłuż Orawy. Jest to bardzo długa struktura geologiczna, zaczynająca się gdzieś w okolicy Myjawy w Małych Karpatach, a kończąca się w… Rumunii. W Polsce najwyższe i najpiękniejsze fragmenty tworzą Pieniny z malowniczym przełomem Dunajca. Na Słowacji przez Pas Skałkowy wielokrotnie przełamuje się rzeka Orawa. Jej przełomy nie są może tak wspaniałe, ale w połączeniu z zielonymi, łagodnymi wzgórzami dookoła – tworzą jedyny w swoim rodzaju krajobraz.

Diabelska robota?

Warownię strzegącą traktu wojennego i handlowego do Polski wzniesiono na potężnej skale przed 1235 rokiem. Chociaż miejscowi mają na ten temat trochę inne zdanie. Powiadają, że Orawski Zamek zbudował sam czart. Podobno dawno temu przybył pod skałę nad Orawą pewien rycerz o imieniu Marek, który z miejsca zapragnął postawić na szczycie warownię. Westchnął do siebie, że dokona tego choćby i z pomocą diabła, ten zaś stawił się na zawołanie i zaproponował rycerzowi układ. Jeśli fortyfikacje staną w siedem dni i siedem nocy, za to Marek odda swoją duszę za 77 lat. Prace postępowały szybko, nasz chojrak więc przestraszył się, że przyjdzie mu przypłacić duszą. Westchnął tedy do Pana Boga o pomoc. Ten spowodował, że diabeł upuścił do rzeki ostatni głaz przed ukończeniem zamku. Dusza Marka została uratowana, zamczysko pozostało na skale, a głaz wciąż tkwi w rzece u podnóża zamku.

Cóż, może faktycznie było i tak… Patrząc na mury zamku trudno uwierzyć, że mógł powstać prawie 800 lat temu. Z naszego, polskiego punktu widzenia, w historii Zamku Orawskiego istotne są polskie akcenty. W XV stulecia władał nim Piotr Komorowski, kasztelan, żupan Orawy i Liptowa. W roku 1474 musiał na żądanie ówczesnego króla Węgier Macieja Korwina sprzedać mu zamek po bardzo niskiej cenie, gdyż wcześniej popierał innego pretendenta do tronu węgierskiego – polskiego królewicza Kazimierza Jagiellończyka (później św. Kazimierza).

Inna historia z udziałem Polaków przydarzyła się na początku XVI wieku. Po obwołaniu królem Węgier Jana Zapolyiego w 1526 roku, orawską twierdzę dostali w nagrodę za poparcie polscy rycerze Piotr i Mikołaj Kostkowie, którzy wkrótce przeszli na stronę przeciwnika Zapolyiego – Ferdynanda Habsburga. Ów nagrodził Mikołaja zamkiem w Strecznie, a Zamek Orawski nadał innemu swojemu polskiemu stronnikowi – Janowi z Dębowca, który uzbroił kasztel w armaty i rozpoczął budowę pałacu mieszkalnego.

Siedziba Thurzonów

Przez ponad trzysta lat wraz z całą Orawą była majątkiem węgierskich królów. W połowie XVI w. zamek został podarowany Franciszkowi Thurzonowi, którego potomkowie i następcy władali nim aż do II wojny Światowej. Na początku XIX wieku budowlę zniszczył pożar, po którym przez jakiś czas stała opuszczona. W 1868 roku w dolnym zamku urządzono muzeum – jedno z najstarszych na Węgrzech. Ostatnie wielkie prace budowlane przeprowadził József Pálffy na przełomie XIX i XX stulecia. Później już Zamek Orawski przeszedł w ręce państwa i urządzono w nim muzeum.

Ważnym wydarzeniem w historii zamku i całej Orawy, było utworzenie Komposesoratu Orawskiego. W dawnych Węgrzech były to większe i mniejsze posiadłości ziemskie, stanowiące współwłasność kilku lub wielu osób, a zarządzane przez jednego współwłaściciela lub osobno wyznaczonego dyrektora. Dzięki ich tworzeniu nie dochodziło do zbytniego rozdrobnienia majątku. Ten orawski, największy w ówczesnej Koronie św. Stefana, powstał w 1626 jako wspólny majątek odziedziczony przez siedem córek Jerzego Thurzona. Przy zniesieniu poddaństwa chłopów na Węgrzech po Wiośnie Ludów został znacznie pomniejszony, ale i tak obejmował nadal blisko 33 000 ha, w tym ponad 28 000 ha lasów. Zarząd tych dóbr mieścił się w Podzamczu Orawskim.

W tym miejscu jeszcze jeden akcent polski. Kiedy staraniem zarządców orawskiego komposesoratu  urządzono w twierdzy muzeum, twórcą eksponowanej (do dziś!!!) wielkiej kolekcji ornitologicznej był polski leśniczy osiadły w Orawicach – Antoni Kocyan, którego potomkowie nadal żyją na Słowacji.

Spacerkiem po twierdzy

Zwiedzanie zamku odbywa się wyłącznie z przewodnikiem. Rozpoczyna się stromym podejściem pod renesansową bramę, za którą rozciąga się dziedziniec dolnego zamku. Otaczają go zabudowania pałacu Thurzonów i kaplica ze stiukowymi stropami, gdzie przykuwa uwagę renesansowe epitafium Jerzego Thurzona.

Nieco wyżej znajduje się drugi dziedziniec z okazałymi zabudowaniami średniego zamku – gotyckiego – w których umieszczono najciekawszą część ekspozycji. Tutaj zobaczymy oryginalne wyposażenie – meble, sprzęty i galerię portretów dawnych właścicieli i zarządców zamku. Wiele eksponatów pochodzi z XIX‑wiecznego muzeum Pálffych, pierwszego na Słowacji.

Najbardziej interesująca jest jednak najwyższe część zamku, wzniesiona na wąziuteńkiej skale. Jest ona zarazem najstarszym elementem zamku, tworząc malowniczą cytadelą. Z dolnego zamku wiedzie do niej 880 schodów. Niegdyś przebywali tu tylko żołnierze. Widok stąd to prawdziwy rarytas dla każdego miłośnika gór, niejednemu jednak zakręciło się w głowie od widoku z tarasu zawieszonego ponad 100 m nad rzeką.

Zamek prezentuje się pięknie zarówno z miasteczka, jak i z nowo wybudowanej obwodnicy (droga ekspresowa, ale przejazd niepłatny) – można go stąd podziwiać w całej okazałej złożoności.

Informacje praktyczne

Orawski Zamek leży 10 km na północ od Dolnego Kubina i około 25 km od granicy w Chyżnem. Żeby do niego dotrzeć należy zjechać z nowej obwodnicy – parking (płatny) znajdziemy nad rzeką, u stóp zamku.

Zwiedzanie zamku odbywa się na dwóch trasach – krótkiej i długiej. Tylko ta druga prowadzi do najciekawszych, górnych partii zamku, warto więc poświęcić trochę wiecej czasu (ok. 2 godziny)

Bilet na długą trasę kosztuje 7 euro, ulgowy – 3,50 euro. Bilet na krótką trasę – odpowiednio 5 i 2,50 euro. Można też połączyć obie trasy (tzw. veľký okruh) – bilet normalny kosztuje wtedy 10 euro, ulgowy – 5 euro

Szczegółowe informacje można znaleźć na stronie  www.oravamuzeum.sk